Tego dnia pogoda dopisała wybornie. Co prawda można by narzekać na zimny, porwisty wiatr z północy i nienajlepsze warunki wspinaczkowe ale.... o tym już zapomnieliśmy, zwłaszcza, że klimaty fotograficzne były świetne.
Zadni Mnich zimą to bardzo ciekawy cel. Niby niewielka turnia, dobrze znana każdemu, kto trochę częściej zagląda w rejon Morskiego Oka, ale o tej porze roku wszystko wygląda i smakuje trochę inaczej. Śnieg, lód, wiatr i niska temperatura potrafią skutecznie przypomnieć, że zimowe Tatry rządzą się swoimi prawami.
Zadni Mnich w zimowych warunkach
W takich warunkach nawet niezbyt długa wspinaczka może dostarczyć sporo frajdy. Trzeba trochę popracować rakami i czekanem, czasem poszukać dobrego chwytu pod śniegiem, a przede wszystkim dostosować tempo i sposób działania do tego, co akurat zastaniemy w górach.
Tym razem było trochę zimnego wiatru, trochę wspinania i sporo pięknych widoków. Zresztą właśnie za to lubię zimowe Tatry. Ten sam szczyt, grań czy ściana mogą za każdym razem wyglądać zupełnie inaczej, a warunki potrafią zmienić charakter nawet dobrze znanego miejsca.
Zimą góry wyglądają inaczej
Zadni Mnich może być również ciekawym pomysłem dla osób, które mają już trochę górskiego doświadczenia i chciałyby spróbować czegoś bardziej wymagającego niż zwykłe zimowe wyjście szlakiem. Oczywiście ostateczny plan zawsze zależy od pogody, warunków śniegowych i możliwości zespołu.
A na koniec zostają zdjęcia... i w tym przypadku było co fotografować 😉 Poniżej kilka kadrów z naszego zimowego wyjścia na Zadni Mnich.