Droga biegnie niemal środkiem wschodniej ściany. To z pewnością jej atut, tym bardziej, że w sprytny sposób pokonuje mocno spionowane fragmenty kopuły szczytowej Kościelca.
Zimową porą, szczególnie ze względu na niewielkie ilości trawek, droga będzie odpowiednia dla nieco bardziej doświadczonych taterników.
Z resztą trzeba przyznać, że również latem, nie jest to jakiś szczególnie "łatwy orzech..." choćby ze względu na orientację i konieczność zakładania własnej asekuracji. Przy nieco większym zagrożeniu lawinowym problemem jest podejście pod ścianę. Nazwa "114" pochodzi od numeru drogi z przewodnika Witolda H. Paryskiego.
Drogę przeszedłem chyba coś w okolicy roku 2018. W każdym razie to była fajna solóweczka. Pogoda była jak należy, a w ścianie - może za wyjątkiem pierwszych trudności nad Kotłem Kościelcowym - było sporo lodu, który ułatwiał wspinaczkę